"Of course I had a higher purpose in mind." "What was that?" "I dedicated my climb to Mae West. I wrote her a hundred and eighty five times, and then she finally wrote me back to congratulate me on my achivement. It says, «come back from your mountain, climber, and see me some times ... There's a hell of a climb waiting for you.» And then she signed it, see?" "Uh, Mae West ... It's a very nice letter ..." "Yeah ... They say she's dead, but she's not, she owns a beauty parlor." "And you lost your fingers during the climb?" "I left ... four fingers up there ... And uh ... and uh ..." "What's your name?" "I left that up there, too ..."
Moje zdanie odrębne na tematy te i owe. Rowery, gitary, historia, służby, postkomunizm, religia, nauka, pseudonauka.
Monday, 25 May 2026
Tuesday, 5 May 2026
abepe+
Zmarł tow. Michalik. Ziemlia puchom, jak mawiają przyjaciele radzieccy.
Monday, 2 March 2026
profesor
Zmarł X. Człowiek, co się zowie. Wzorzec skromności i taktu, uczony światowej sławy i znakomity wykładowca.
Miałem szczęście i zaszczyt bywać jakiś czas w otoczeniu Jego wychowanków, uczyć się, rozwijać i okazjonalnie zamienić parę słów, uczęszczałem na wykłady monograficzne i chyba z jednego dostałem 4+. Prawdopodobnie dzięki Jego wstawiennictwu i kontaktom pojechałem na jakiś czas "robić naukę" do Pragi, co też bardzo dobrze wspominam.
A że w wielu sprawach nie sięgnąłem poprzeczki, to i w nauce mnie nie ma, z czego dziś się cieszę. Nie nadawałem się.
Tuesday, 22 April 2025
papa F. :(
Odszedł do krainy wiecznych łowisk tow. Bergoglio, zacny człek, najrozsądniejszy i najświatlejszy z 3 jak dotąd papieży, jakich miałem okazję zastać na tronie Piotrowym tego łez padołu (czy też najlepszego ze światów).
Plus piękna homilia (chyba tak się to nazywa) w wykonaniu tow. Rysia z Łodzi. Ech, żeby cały Kościół w Polsce był taki.
Tuesday, 18 February 2025
zakończenie
Jako że dane mi było spotkać Tę Jedyną, co spowodowało na paru odcinkach tzw. odmianę, odkreślam przeszłość grubą linią.
Friday, 26 July 2024
Emery Woodall Jr, 1927-2020.
I got to know this man in 2004 after having crashed during descent on the D64 road from Col de la Bonette to Barcelonnette. I've learnt about ice as a good way to treat my swollen knee, thin tires for 26'' wheels and perhaps that a road bike would be more suitable for my purposes. And the story about him taking part in liberating one of German concentration camps in 1945,
skiing experience etc.
A year after I spent two days at the same place and we've had another chat - about dried herbs helping him with cartilage or joint problems, cycling techniques, the need to rest and so on. He seemed very friendly and helpful, but strange in some ways; most likely as a result of loneliness that I understand full well nowadays myself.
Strangely, I remembered the man throughout the years of cycling in the Alps (and climbing). I visited Barcelonnette once again in 2016 on my way to Lac de Serre-Poncon. Asking at the campsite, I was told that he no longer lived there in a van, but rather in some house nearby.
R.I.P., mentor.
Friday, 26 May 2023
Mimino
W styczniu zmarł Wachtang "Buba" Kikabidze. Genialny aktor ("Mimino", "TASS upołnomoczien zajawit'") i gawędziarz, w tym opowiadacz zacnych żartów. W jednej czwartej mój rodak, do końca mówiący po rosyjsku z silnym akcentem.
Да нэт, лэтающий тарэлка только у мэня и у Гоги...
Saturday, 17 December 2022
Mirosław Hermaszewski
Mignęło mnie w tv przemysłowej w busie - że nie żyje. Lotnik, pierwszy Polak w kosmosie, jeden z ekipy WRON (są wokół tego niejakie kontrowersje...), wcześniej sąsiad zdrajcy Kuklińskiego na Rajców, później teść (nie pamnientam kogo i nie sondzem, żebym se przypomniał).
Rzekomo zdaniem niejakiego Centkiewicza był współpracownikiem WSW, za co też M.H. cześć i chwała, a Centkiewiczowi wiadomo co na co - w swoim czasie.
Monday, 3 October 2022
Jerzy Urban, 1933-2022
Spieszmy się kochać uszy, tak szybko odchodzą.
Odszedł człowiek niesamowicie cięty i kapitalnie piszący, za co wielu go ceniło, choć prawdopodobnie wielu sprawił swoim pisaniem i występami - zwłaszcza w latach 80tych - co najmniej ból. Jeden z wielkich felietonistów politycznych, rozumiejący polskość jak mało kto. Pomiatający nią - a raczej jej idiotycznymi aspektami - w sposób artystyczny, co bardzo lubiłem.
Jerzego Urbana miałem okazję - jako dzieciak - spotkać raz-dwa w życiu, w ramach jakichś przyjęć u dziadków. Wyraziste wspomnienie wywołało u mnie spalenie przez niego cygara, które z kuzynem zlokalizowaliśmy w sekreterze, pozującej na antyk. Aluminiowa puszka, napis "Romeo y Julietta" i egzotyczny zapach. Chyba nie zamierzaliśmy próbować, bo by się wydało. Zresztą skutki byłyby zapewne dość opłakane. A tu stoi taki grubawy z uszami (plus minus kojarzyło się, że to Urban), no i pali właśnie to cygaro, bo obok puste opakowanie. Ale urazy nie chowaliśmy.
Nie wiem, czy skończyła się epoka jeśli chodzi o styl w dziennikarstwie czy felietonie. Wielu nieźle go naśladowało.
Raz zdarzyło mi się dostać na łamy, zupełnie przypadkiem, po przesłaniu życzeń urodzinowych - jakoś wokół chwilowej korespondencji, bo dwa razy komunikowaliśmy się. Wprawdzie pomylono pokolenia, ale niech tam...
Upraszam "dziennik cotygodniowy" o nierozpadanie się.